środa, 2 lipca 2014

Rozdział dwudziesty

Hermiona zapukała delikatnie do drzwi swojego domu. Spojrzała niepewnie na Dracona, który obejmował ją ramieniem. 
- Będzie dobrze - wyszeptał chłopak, po czym ktoś otworzył drzwi. 
Hermiona rzuciła się na szyję tacie, a on odwzajemnił uścisk. Spojrzał niepewnie na Draco, który speszonym wzrokiem wyszeptał "dzień dobry", a następnie wziął walizki Hermiony i wszedł do pomieszczenia.
W mieszkaniu dziewczyny było ciemno i sterylnie jakby nikt tam nie mieszkał. Draco oglądnął się do okoła i zauważył, że wszędzie były rodzinne zdjęcia; tu tata z Hermioną, tu z mamą, tam ona sama na przestrzeni lat. Przez jego myśli przebiegło wspomnienie własnego domu, gdzie atmosferę można porównać ze szpitalną. Wszędzie biało i nieprzytulnie. Dlatego lubił wracać do Hogwartu. 
- Możesz odłożyć te torby tutaj... chłopcze. - Ojciec Hermiony wskazał miejsce obok kominka. 
- Draco - przedstawił się i lekko uśmiechnął. To chyba trochę uspokoiło pana Granger. 
- Mama leży w sypialni - odparł smutno ojciec. 
Hermiona poprowadziła Malfoy'a na górę i zatrzymała się przed drzwiami do sypialni. Po jej policzkach spływały łzy, a jej broda zaczęła drgać. Chłopak spojrzał na nią ze współczuciem i przytulił najmocniej jak umiał. 
- Hermiono, nie płacz, proszę - wyszeptał do jej ucha. 
- Draco, ja po prostu... po prostu nie umiem sobie tego wyobrazić - mówiła przez łzy. - Chodź ze mną. Przy tobie może nie wybuchnę płaczem. 
Draco wypuścił ją z uścisku i otworzył powoli drzwi. Na łóżku leżała pani Granger, blada, z sińcami pod oczyma. Czytała książkę, trzymając ją w trzęsących się dłoniach. 
- Mamo... - powiedziała cicho Hermiona i podbiegła, by się przytulić. 
- Wyglądasz tak pięknie, córeczko... Nie to, co ja. - Pani Granger odłożyła książkę i pytająco spojrzała na Dracona. 
- Mamo, zapomniałaby. To Draco Ma...
- Malfoy - dokończyła mama Hermiony. 
Spojrzenie Brązowookiej wędrowało od twarzy jej mamy do Dracona. 
- Skąd znasz Draco? - zapytała i zmarszczyła brwi. 
- Po prostu... go pamiętam. Z dworca. Opowiadałaś o nim wiele... niemiłych rzeczy.
- Sprawy potoczyły się inaczej niż sobie wyobrażałam, Draco okazał się cudownym chłopakiem, wcześniej po prostu go nie znałam. 
- Jesteśmy parą - powiedział stanowczo Malfoy i uśmiechnął się, na co pani Granger odpowiedzia niepewnym "to cudownie". 
Przez chwile panowała głucha cisza, przez którą aż świszczało w uszach. Draco rozglądał się po całym pokoju, czując się niezręcznie i wiedząc, że jest niepotrzebny. 
- Draco, bardzo miło z twojej strony, że przyjechałeś, jednak... Chciałabym zostać z córką przez chwilę sama. - Jego przemyślenia przerwała pani Granger. 
- Nie ma sprawy. Bardzo miło było panią poznać. - Draco podszedł do niej, ujął jej dłoń i delikatnie pocałował wierzch. Następnie uśmiechnął się do Hermiony i cicho wyszedł z pokoju. 
Pani Granger ujęła dłonią twarz Hermiony i spojrzała głęboko w jej oczy. Następnie delikatnie opuściła rękę i spuściła głowę. Gryfonka popatrzyła, jak całe ciało jej mało porusza się gwałtownie. Do jej oczu zaczął napływać potok łez, którego nie umiała powstrzymać. Dłonie zaczęły się jej trząść. Otarła łzy z policzków i usiadłszy obok mamy na łóżku, mocno ją przytuliła. 
- Mamo, ja tak nie chcę, żebyś odeszła - wyrzuciła z siebie Hermiona, a następnie wybuchnęła płaczem. 
Pani Granger wypuściła dziewczynę z objęcia, a następnie rzuciła książką w ścianę i wstała z łóżka. Zaczęła krzyczeć i bić ściany, przewracać i tłuc wszystko, co stanęło na jej drodze. 
- Nienawidzę życia, rozumiesz?! Nienawidzę, nienawidzę, nienawidzę. - Mama Hermiony niszczyła rzeczy, powtarzając własnie to słowo - "nienawidzę". Brązowooka podbiegła do niej i wyjęła z jej ręki wazon, który również miała zamiar rozbić. Odłożyła go na komodę i przutuliła mamę. 
- Przepraszam, kochanie. Tak bardzo cię przepraszam - wyszeptała pani Granger.
Hermiona ujęła mamę pod rękę i zaprowadziło na łóżko, które nie było daleko, jednak niszczenie i rzucanie przedmiotami wystarczająco zmęczyło jej mamę. Pomogła się jej położyć, a następnie usiadła na krześle obok łóżka.
- Moje dni są policzone - zaczęła matka Hermiony. - Lekarze mówią...
- Mamo, wolę tego nie wiedzieć - powiedziała stanowczo Gryfonka. 
- Draco to twój chłopak, tak? - zapytała niespodziewana pani Granger. 
- Tak. 
- Wiedziałam, ja wiedziałam, że to się tak skończy - szeptała do siebie kobieta. 
- Mamo, o co chodzi?
- Kochanie, możesz mnie zostawić? Jestem bardzo śpiąca. - Pani Granger nie była zbyt przekonywująca.
- Mamo, powiedz mi co się dzieje?
- Córciu, proszę. 
***
Ron wyszedł na dziedziniec Hogwartu i spojrzał na wszystkie strony, aby upewnić się, czy nikogo tam nie ma. O dziwo, nikogo nie było, zważając na to, iż wszyscy uczniowie siedzieli w dormitoriach lub w bibliotece ucząc się. Wesley nie miał ochoty zakuwać jak wszyscy, więc wziął swój pamiętnik i wyszedł w miejsce, gdzie nie było ludzi. 
Usiadł za wielkim dębem i otworzył mały zeszyt. Już miał wyjmować długopis z kieszeni, kiedy zza jego dźwięk ktoś krzyknął głośno "cześć". Cedric Diggory.
- Ooo, Cedric. Ty też lubisz tu siedzieć? - zapytał Ron niepewnie. 
- Nie, po prostu za tobą szedłem - roześmiał się Puchon. 
- Okey, a miałeś jakiś szczególny powód?
- Chciałem po prostu pogadać. - Cedric usiadł zaraz obok Rona, tak, że stykali się ramionami.  - Ty też prowadzisz pamiętnik?
- Tak, ale wszyscy to wyśmiewają. 
- Nie przejmuj się, gdzieś trzeba zapisywać swoje przemyślenia. To nic złego. 
Ron spojrzał na chłopaka i zmarszczył brwi. 
- A tak serio, dlaczego tutaj przyszedłeś? - Na te słowa Cedric zmieszał się. 
- Cała szkoła huczy, że jesteś... homo. 
- Wiem, Cedric, już o tym rozmawialiśmy. 
- Niby tak, ale po prostu chciałem się upewnić. 
- Nie ma do czego. Jestem gejem i nie wstydzę się tego. 
- Ja też nim jestem... Ale nikt o tym nie wie. Ujawniłem się tylko moim rodzicom. Poza nimi, nie mam odwagi. 
- To twoja toższamość, Cedric. Nie powinieneś się wstydzić własnej osobowości. 
- Nie będę się wstydzić. Ale jeśli mi pomożesz. 
- Co masz na myśli?
- Pomyślałem, że moglibyśmy się... zaprzyjaźnić. 
***
Harry chodził po Hogwarcie ze spuszczoną głową. Ta szkoła bez Luny stała się jeszcze bardziej bezbarwna i nudna. Ta dziewczyna rozśmieszała go każdego dnia swoimi powiedzeniami, przemyśleniami, a teraz? Świadomość, że odeszła i może już nie wrócić dobijała go i nie potrafiła przywrócić do normalnego funkcjonowania. 
Nagle przed nim przemknęła postać ubrana na czarno z platynowymi włosami. Lucjusz szedł nerwowym krokiem, ale z wysoko podniesioną głową - jak przystało na Malfoy'ów. Harry schował się za ścianą, czekając na dalszy rozwój sytuacji i nie przeliczył się. Usłyszał, iż dźwięk kroków ustał, a Lucjusz rozmawiał z jakimś nauczycielem. Dumbledorem. 
- Nigdzie go nie ma, rozumiesz? - Malfoy krzyczał  na pół Hogwartu. - On zniknął, uciekł!
- Lucjuszu, uspokój się. Chyba nie chcesz, żeby wszyscy uczniowie mówili o zaginięciu twojego syna. - Dumbledore był jak zawsze spokojny i opanowany. 
- Jeżeli Dracon się nie znajdzie, to nie podaruje nikomu, rozumiesz? Nikomu! 
- Od kiedy go nie ma? 
- Od popołudnia. Nie ma go w całym Hogwarcie, a uczniom nie wolno wychodzić poza jego mury. Wiesz, że to niedopuszczalne i żadnen uczeń nie odważyłby się wyjść. 
- Tak, wiem o tym Lucjuszu. Na razie trzeba po prostu czekać. Może jest na tyle nieodpowiedzialny, że nie przestrzega naszych zasad. To wszystko. 
Po tych słowach dyrektor minął Malfoya i poszedł w stronę wejścia do Wielkiej Sali.  Harry również wolał odejść zanim ktoś zorientuje się, że podsłuchiwał. Odwrócił się i wpadł na wysokiego, chudego mężczyznę. Podniógł głowę. Ksenofilius Lovegood. 
- Chłopcze, może byś... Harry. Harry Potter. - Ojciec Luny zmierzył Gryfona wzrokiem od stóp do głów. - To ty jesteś lubym mojej córki.
Harry prawie wybuchnął, słyszając słowo "luby", ale powstrzymał się. 
- Tak, jestem jej chłopakiem. Może mi pan powiedzieć, dlaczego ją pan zabrał? - Chłopak powstrzymywał się od podniesienia tonu. 
- Wydaje mi się, że to moja sprawa, Harry. Nie powinieneś się mieszać. 
- Po prostu chcę znać powód, dla którego Luna musiała mnie... opuścić. 
- Harry, Luna jest chora. Ciężko chora. Nic ci nie powiedziała?
Harry popatrzył tępo na Ksenofiliusa.
- Nie, proszę pana. Nie powiedziała mi.
***

Hermiona weszła do pokoju mamy kilka godzin później. Draco siedział w kuchni z panem Granger i rozmawiał na temat mugolskich samochód, piłki nożnej - ogólnie, to się dogadywali. Gryfonka wolała pobyć ze swoją mamą. Póki jeszcze mogła.
Pani Granger chowała do koperty jakąś kartkę, a na widok Hermiony wzdrygnęła się.
- Mamo, co to jest? - zapytała dziewczyna.
- To jest wiadomość. Ode mnie dla ciebie. 
- Dziękuję ci, ale... dlaczego chowasz to w kopertę?
- Bo chcę, żebyś otworzyła to dopiero po mojej śmierci. Obiecaj, że tego teraz nie otworzysz. 
- Obiecuję, mamo - powiedziała Gryfonka, a następnie otarła łzy.
Ta noc należała do najcięższych nocy Hermiony. Siedziała na krześle zaraz obok Dracona, który cały czas trzymał ją za rękę. Na łóżku obok swojej żony siedział pan Granger i cały czas ją przytulał, mówił, że będzie dobrze. Nikt nie spodziewał się magicznego uzdrowienia. Każdy nie chciał, lecz zdawał sobie sprawę, że mama Hermiony wkrótce odejdzie. Nikt ze sobą nie rozmawiał. Wszyscy po prostu patrzyli czekali na moment, w którym można się już będzie spokojnie rozpłakać.
Pani Granger odeszła kilka minut po północy. Hermiona nie uroiła ani jednej łzy. Wiedziała, że jeżeli zacznie płakać, to już nigdy nie przestanie. Po załatwieniu wszystkich spraw ze szpitalem i domem pogrzebowym, Gryfonka wyszła z domu, usiadła na bujanym fotelu przed domem i otworzyła list od mamy. 

9 komentarzy:

  1. Rozdział podobał mi się, cieszę się, że dotrzymałyście obietnicy .
    Luna chora ? och, na co...
    Strasznie mi szkoda pani Granger, mialam nawet jakas nadzieje, że wyzdrowieje. Jestem ciekawa jaka skrywa tajemnice ...
    Czekam na kolejny.

    OdpowiedzUsuń
  2. Super! Mam tylko jedną uwagę, kiedy Harry rozmawia z ojcem Luny, w przedostatnim wersie napisałaś 'Lucjusz' :) Weny!

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny rozdział! jak się cieszę, że wróciłyście! <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Cieszę się, że pojawił się nowy wpis na tym blogu... kiedyś go czytałam i teraz kiedy przez przypadek na niego weszłam bardzo ucieszył mnie nowy rozdział. Jest on bardzo smutny a jednocześnie zaskakujący... Czekam na ciąg dalszy... Pozdrawiam i życzę mnóstwa weny Amiss

    OdpowiedzUsuń
  5. kiedy nowy rozdział?

    OdpowiedzUsuń
  6. znowu roczna przerwa?

    OdpowiedzUsuń
  7. Kiedy nastepny...?

    OdpowiedzUsuń